Dzisiaj jest: 22.07.2018 Osób on-line: 1   Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt
menu


Reklama

Felietony
Święto futbolu tuż, tuż


Wprawdzie nie zakończyły się jeszcze rozgrywki ligowe, nie znamy jeszcze triumfatora Ligi Mistrzów, ale kibice coraz częściej i intensywniej myślą już o rozpoczynających się za niecałe 50 dni Mistrzostwach Świata. Ci najszczęśliwsi obejrzą zmagania biało-czerwonych z wysokości niemieckich stadionów, szczęśliwi – w gronie znajomych i przyjaciół, wspomagając naszych Orłów w pubach i przed telewizorami, uciemiężeni – w domowych pieleszach, przekonując małżonki, że mecz takiej rangi jest ważniejszy od kolejnego odcinka południowoamerykańskiej telenoweli, a nie obejrzenie przygód Milagros nie doprowadzi do końca świata.


Polacy na Mundialu nie zagrali jeszcze minuty, a już roi się od spekulacji, z kim spotkają się w następnej rundzie. Skrajnie ortodoksyjni pesymiści twierdzą, że z kibicami na Okęciu, optymiści (których na szczęście jest znacznie więcej), że nie ma to większego znaczenia, bo najprawdopodobniej w fazie pucharowej przyjdzie nam przełamać jeden z kompleksów: szwedzki, lub angielski. Aby jednak znaleźć się w „szesnastce” najlepszych drużyn świata, trzeba będzie stawić czoła kolejnemu kompleksowi, w grupie bowiem czekają na nas gospodarze turnieju – Niemcy. Z czternastu dotychczasowych konfrontacji udało nam się ledwie cztery zremisować, reszta zakończyła się naszymi porażkami. Niemcy to jedyna drużyna ze światowej czołówki, która nigdy nie została pokonana przez Polaków. Ostatni mecz z naszymi zachodnimi sąsiadami zakończył się ich zwycięstwem 2:0, a jeden z ciosów zadał nam obecny selekcjoner kadry Jurgen Klinsmann, który celnym strzałem ustalił wynik spotkania.


Nie da się ukryć, że niemiecka piłka przeżywa wyraźny kryzys, w ich kadrze próżno szukać (poza Ballackiem i Lehmannem) piłkarzy z najwyższej światowej półki. Jednak to uznana w świecie marka, która może nie zachwycać swoją formą, może grać katastrofalne mecze, przeżywać katusze w eliminacjach, ale kiedy przyjdzie to finałowego turnieju zawsze imponująca, solidna i poukładana taktycznie. Niemcy to taka typowo turniejowa drużyna, rozgrywająca się z meczu na mecz, schematyczna, ale zawsze ambitna i walcząca do ostatnich minut spotkania – dzięki tym cechom są trzykrotnymi Mistrzami Świata i Europy. Ostatnio jednak coraz trudniej wygrywać im mecze ze światową czołówką, a i w pojedynkach ze średniakami europejskiej piłki zdarzają im się niewytłumaczalne potknięcia: 0:2 ze Słowacją, 1:2 z Turcją. Fala krytyki przetoczyła się przez Klinsmanna zwłaszcza po kompromitującej wyjazdowej porażce z Włochami 1:4. Sytuację załagodziło nieco ostatnie zwycięstwo nad Amerykanami (4:1) oraz wybór pierwszego bramkarza na czerwcowe mistrzostwa. Prasa domagała się, aby wyboru dokonać już teraz, żeby człowiek z „numerem1” miał komfort psychiczny i w spokoju mógł przygotowywać się do najważniejszej imprezy roku. Klinsmann publicznie namaścił więc tego, którego musiał: Lehmann imponuje formą w Arsenalu, dotarł z tą drużyną do finału Ligi Mistrzów i wcale nie zwalnia tempa, zapowiadając walkę o główne trofeum klubowych rozgrywek. Kahn natomiast popadł w wyraźny marazm: prześladują go kontuzje, a sam nie wystrzega się szkolnych błędów. Wybór Klinsiego był więc oczywisty, choć wielu liczyło, że miejsce między słupkami jest dożywotnio zagwarantowane dla kapitana Bawarczyków.


Zanim jednak naszym Orłom przyjdzie zmierzyć się z gospodarzami turnieju, muszą stawić czoła Ekwadorowi, drużynie nieobliczalnej, którą stać na sprawienie niespodzianki. Wcale nie jest powiedziane, że Polacy muszą z tej konfrontacji wyjść zwycięsko. Wprawdzie ostatni (i jak dotychczas jedyny) kontakt tych reprezentacji zakończył się naszym gładkim zwycięstwem 3:0, ale trzeba pamiętać, że był to mecz towarzyski, Latynosi nie wystąpili w najmocniejszym zestawieniu i druga połowa toczyła się w anormalnych warunkach – przy ulewnym deszczu. Mimo wszystko jednak w pamięci naszych kadrowiczów wynik ten na pewno pozostał i postarają się, aby na stadionie w Gelsenkirchen doszło do jego powtórzenia. Między innymi pod kątem rywalizacji z Ekwadorem czeka nas jeszcze pojedynek biało-czerwonych z Kolumbią. Rywal podobny, prezentujący zbliżoną piłkę powinien być idealnym sparingpartnerem, zwłaszcza, że prowadzony jest przez Kolumbijczyka – Luisa Chiriboga Acoste. Podobnie jak Polacy, Ekwadorczycy również występowali na ostatnim Mundialu w Japonii i Korei, tyle że pozostawili po sobie o wiele lepsze wrażenie: pokonali Chorwację (1:0), a po wyrównanych bojach polegli w minimalnych rozmiarach z Meksykiem (1:2) i Włochami (0:2). Jedno zwycięstwo nie wystarczyło jednak do awansu do fazy pucharowej i po meczach grupowych musieli pożegnać się z Krajem Kwitnącej Wiśni.


Latynosi są najniżej notowaną drużyną w naszej grupie – w rankingu FIFA zajmują 38 miejsce, ale nie można ich lekceważyć. W eliminacjach do niemieckiego Mundialu pokonali wszystkich tuzów południowoamerykańskiej piłki: Brazylię (1:0), Argentynę (2:0). Paragwaj (5:2), Chile (2:0) i Kolumbię (2:1)! Splendor umniejsza nieco fakt, że wszystkie te mecze rozgrywane były na stadionie Atahualpa w Quito położonym na wysokości 2 850 m. n.p.m., a więc w warunkach, do których przyjezdni nie byli przyzwyczajeni. W ostatnich towarzyskich pojedynkach Ekwadorczycy musieli uznać wyższość Holendrów i Japończyków, obie konfrontacje przegrywając po 0:1. Jednak na taką imprezę jak Mistrzostwa Świata nie trzeba ich będzie dodatkowo mobilizować.


Ostatni rywal grupowy Polaków, Kostaryka najchętniej pragnąłby powtórki z włoskiego Mundialu z 1990 roku. Wtedy to jako debiutant w imprezie tej rangi zajęła drugie miejsce w grupie (w pokonanym polu zostawiając Szkocję i Szwecję) i odpadła dopiero w 1/8 finału wyraźnie pokonana przez Czechosłowację. Wprawdzie obecny selekcjoner reprezentacji, Brazylijczyk Alexandre Guimares obiecuje swoim rodakom powtórzenie tamtego osiągnięcia, ale wydaje się to mało prawdopodobne. Kostorykańczycy to zespół pozbawiony gwiazd, chyba że za taką uznać podstarzałego Paulo Wanchope, który szczyt kariery ma już raczej za sobą. To jak zaprezentują się w meczu z Polakami w dużej mierze zależeć będzie od ich poprzednich spotkań z Niemcami (na inaugurację turnieju) i Ekwadorem. Jeśli w tych pojedynkach wyjdą odpowiednio zmotywowani i nie przestraszą się rywala, to mogą naszym reprezentantom napsuć sporo krwi. My sami najchętniej życzylibyśmy sobie powtórki z roku 1989 lub 1990, kiedy to biało-czerwoni odprawiali rywali z kwitkiem 4:2 i 2:0. 


 


 


Najbliższe mecze Polaków:


2 maja - Litwa (w Bełchatowie)


14 maja – Wyspy Owcze (we Wronkach)


30 maja – Kolumbia (w Chorzowie)


2 czerwca – Chorwacja (w Wolfsburgu)


9 czerwca – Ekwador (w Gelsenkirchen)


14 czerwca – Niemcy (w Dortmundzie)


20 czerwca – Kostaryka (w Hanowerze)


 


 


Bilans Polaków z grupowymi rywalami:


Ekwador – 1 mecz (1 zwycięstwo, bramki: 3:0)


Niemcy – 14 meczów (0 zwycięstw, 4 remisy, 10 porażek, bramki: 7:26)


Kostaryka – 2 mecze (2 zwycięstwa; bramki: 6:2)


 


 


Autor: Jacek Żytnicki






Forum piłkarskie
Copyright (c) 2005-2012 Pilkanozna.org