Dzisiaj jest: 26.05.2018 Osób on-line: 1   Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt
menu


Reklama

Felietony
Gorszy brat pucharów


Gorszy brat pucharów 

        Nazywany bywa „Pucharem Lata”, albo „Pucharem pocieszenia”, biorą w nim udział te drużyny, którym nie udało się zakwalifikować do głównych rozgrywek europejskich organizowanych pod egidą UEFA – Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA. Puchar Intertoto, bo o nim mowa, istnieje od 1995 roku.


Zwycięzca nie odbiera żadnych nagród pieniężnych, nie może poszczycić się mianem najlepszej jedenastki kontynentu, jedyne co dostaje to … możliwość startu w I rundzie Pucharu UEFA. I dużo to, i mało. Z jednej strony spotkania trzeba rozgrywać latem, kiedy piłkarze odpoczywają na urlopach, albo rozpoczynają przygotowania do nowego sezonu. Trzeba podróżować po całej Europie i potykać się z najbardziej nawet egzotycznymi rywalami. Patrząc jednak na wszystko z innej perspektywy – nawet w przedsezonowych przygotowaniach żaden sparing nie motywuje zawodników do walki tak, jak mecz o stawkę. A takimi spotkaniami są te, rozgrywane w ramach Pucharu Lata, gdzie przegrywający rywalizację w dwumeczu żegna się z awansem do kolejnej rundy. Zawodnicy nie tylko ogrywają się na międzynarodowej arenie, ale zdobywają doświadczenie, które może procentować w przyszłości.


Dowód? Proszę bardzo! W 2003 i 2004 roku zwycięzcą Pucharu Intertoto był Villarreal (w 2002 r. przegrał finałową rywalizację z Malagą), który później robił prawdziwą furorę w Pucharze UEFA – trzy lata temu odpadł dopiero w półfinale po niezwykle wyrównanej, bratobójczej walce z Valencią (0:0 i 0:1). Przez lata ten prowincjonalny klub przegrywał rywalizację na krajowym podwórku z lepszymi, bogatszymi, silniejszymi. Nie udawało mu się zakwalifikować do europejskich pucharów, ale za każdym razem przepustką okazywał się Puchar Intertoto. Zawodnicy nabierali doświadczenia, sam klub uczył się organizacji i powoli rósł w siłę. Rósł tak bardzo, że obecnie znajduje się w ósemce najlepszych teamów Starego Kontynentu. W tegorocznej Lidze Mistrzów, w rozgrywkach grupowych, pozbawił szans awansu wielki Manchester United, w fazie pucharowej wygrał rywalizację z Glasgow Rangers, a i w konfrontacji z Interem wcale nie stoi na straconej pozycji.


Przykład Villarreal nie jest zresztą odosobniony – już pierwsza edycja Pucharu Intertoto pokazała, że rywalizują w nim nie tylko średniacy z Azerbejdżanu, czy Albanii, ale uznane w Europie marki.


Jednym z pierwszych triumfatorów (1995 r.) było Girondins Bordeaux, które rywalizację w Pucharze UEFA zakończyło dopiero w finale, przegrywając z Bayernem Monachium. Blisko powtórzenia tego osiągnięcia była trzy lata później (1998 r.) włoska Bologna, jednak przegrała półfinałowy dwumecz z Olympique Marsylia.


I Villarreal, i Bologna, i Bordeaux przygodę z pucharami zaczynały wtedy od Pucharu Intertoto. To on dał im możliwość zawojowania Europy, pokazania się szerokiej publiczności na Starym Kontynencie. Często rozgrywki te traktuje się jako mało prestiżowe, nie mające żadnego znaczenia. Należy jednak pamiętać, że niejednokrotnie, po gorszym sezonie ligowym, są jedyną przepustką do zaistnienia w piłkarskim światku pucharów. I nie ma tu znaczenia, że trzeba przemierzać setki kilometrów, żeby rozgromić egzotycznego rywala, że trzeba skrócić urlopy i solidnie pracować po ledwo skończonym sezonie. Nawet możni europejskiej piłki dostają się tą drogą do Pucharu UEFA – Juventus, Schalke, Valencia, Werder, Udinese, PSG, VFB Stuttgart, czy Olympique Lyon!


O wszystkim tym zapominają chyba działacze, trenerzy i piłkarze w Polsce. Swój start w Intertoto traktują jako karę, mecze chcą rozegrać „na stojąco” i jak najszybciej pożegnać się z rozgrywkami, wyjechać na urlopy i prażyć się w gorącym słońcu. Trenerzy eksperymentują ze składem, wystawiają „drugi garnitur”, a i sami zawodnicy jakoś niespecjalnie przykładają się do rywalizacji. Można zrozumieć porażki z RC Lens (Lech), FC Metz (Polonia), czy nawet Sigmą Ołomuniec (Pogoń). Ale już odpadnięcie po kompromitującej grze z amatorami z Irlandii – Shamrock Rovers (Odra), Kazachstanu (!) – Toboł Kostanaj (Polonia), czy Łotwy – Dinaburg Daugavpils (Zagłębie) jest prawdziwą skazą na honorze polskiej piłki klubowej. Start w rozgrywkach nie jest obowiązkowy, jeśli zawodnicy wiedzą, że nie włożą w mecz maksimum wysiłku i umiejętności, lepiej niech na arenie międzynarodowej zaprezentuje nas inna drużyna. Może wtedy uda się uniknąć kolejnej kompromitacji …


Jak na razie największym sukcesem naszej piłki jest start w rozgrywkach Ruchu Chorzów, który w 1998 roku dotarł do finału, jednak musiał w nim uznać wyższość wspominanej już wcześniej Bolognii, dwukrotnie przegrywając 0:1 i 0:2.


 


 


Zwycięzcy Pucharu Intertoto:


1995 - Girondins Bordeaux, Karlsruher S.C., RC Strasbourg, Admira Wacker Modling


1996 - Karlsruher S.C., En Avant Guingamp, Silkeborg IF


1997 - Olympique Lyon, AJ Auxerre, SC Bastia


1998 - Valencia FC, Werder Brema, Bologna FC


1999 - Juventus Turyn, West Ham United, Montpellier SC


2000 - Udinese Calcio, Celta Vigo, VFB Stuttgart


2001 - Paris Saint Germain, ES Troyes, Aston Villa FC


2002 - Fulham FC, Malaga CF, VFB Stuttgart


2003 - Schalke 04 Gelsenkirchen, AC Perugia, Villarreal CF


2004 - Schalke 04 Gelsenkirchen, Villarreal CF, Lille OSC


2005 - Hamburger SV, RC Lens, Olympique Marsylia


 


Bilans polskich drużyn w Pucharze Intertoto:


Mecze ogółem: 68


Zwycięstwa - 20; remisy -18; porażki -30


Bilans bramkowy: 86:100

Autor: Jacek Żytnicki






Forum piłkarskie
Copyright (c) 2005-2012 Pilkanozna.org