Dzisiaj jest: 22.07.2018 Osób on-line: 1   Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt
menu


Reklama

Felietony
Piłkarze słabo, kibice poniżej krytyki

            Gra Polaków na 10 dni przed inauguracją Mundialu nie rzuca na kolana i nie napawa optymizmem. W meczu z Kolumbią brakowało wszystkiego: szybkości, walki składnych akcji i celnych strzałów. Grający w nienajmocniejszym przecież zestawieniu. Latynosi, bezlitośnie obnażyli braki naszej defensywy i tylko dzięki własnej niefrasobliwości pod bramką Boruca i Kuszczaka nie pokonali nas różnicą kilku goli.


            Reprezentacja zagrała słabo, bramkarze popełnili fatalne błędy (obaj – solidarnie, po jednym), formacja obronna była dziurawa jak ser szwajcarski, a akcje zaczepne nijak się nie zazębiały – gra skrzydłami praktycznie nie istniała. Prasa i kibice wylali na biało-czerwonych kubły pomyj i już ogłosili, że wyprawa do Niemiec będzie jedynie krajoznawczą wycieczką. Owszem, gra Polski pozostawia wiele do życzenia, praktycznie każdy element piłkarskiego rzemiosła wymaga poprawy i krytyka jest więc uzasadniona, ale w granicach nie przekraczających dobrego smaku. Nie zapominajmy, że reprezentanci mieli w nogach ciężkie, kilkudniowe zgrupowanie w Szwajcarii, wskutek czego brakowało im świeżości i szybkości. A bez tego nie da się wygrywać meczów. Pracowali nad wytrzymałością, motoryką i przygotowaniem atletycznym. Kilka dni odpoczynku i zajęć z piłką powinny sprawić, że i szybkość, i świeżość powrócą, a na najważniejsze mecze piłkarze wyjdą odpowiednio przygotowani.


            Po porażce z Kolumbią kozłem ofiarnym został Tomasz Kuszczak. Fakt, wpuścił bramkę kuriozalną, jakiej nie widuje się nawet na osiedlowych meczach dziesięciolatków. Ale nie tylko on zawalił ten mecz, cała drużyna zagrała poniżej oczekiwań. Gdyby wszystko „z przodu” szło jak należy, strzelilibyśmy dwie, trzy bramki, wtedy każdy byłby zadowolony, a interwencję bramkarza West Bromich Albion kwitowalibyśmy uśmiechem na ustach. Jeśli jednak przytrafiła się porażka, to już trzeba było zmieszać wszystkich z błotem. Kibice pokazali swoje prawdziwe oblicze. Bycie kibicem (zwłaszcza reprezentacji) to doping  to doping wtedy, kiedy drużynie nie idzie, kiedy trzeba zrobić na stadionie kocioł (w pozytywnym znaczeniu) i udowodnić piłkarzom, że jest się z nimi na dobre i na złe. Jak zachowano się w Chorzowie każdy widział: kiedy Kuszczak wpuścił bramkę, każdemu jego następnemu kontaktowi z piłką towarzyszył przeciągły gwizd z trybun. Kiedy ducha winny Rasiak próbował tylko przyjąć piłkę rozlegała się kolejna porcja gwizdów, a gdy Kolumbijczycy wymieniali się podaniami, z trybun dobiegało gromkie i chóralne „ole”. To nie pomaga piłkarzom. Nie zawsze się wygrywa, nie zawsze przegrywa się w wielkim stylu, czasami trafiają się porażki bolesne i przykre. Ale zawsze jest się kibicem kadry. ZAWSZE! Nawet wtedy, gdy nie idzie, gdy przegrywa się po kuriozalnych bramkach, gdy gołym okiem widać, że gra się nie układa.


            Wielu przekreśliło już Kuszczaka, a ja mam nadzieję, że Janas wystawi go od pierwszych minut w meczu z Chorwacją. Chłopak ma nieprzeciętny talent i jest niesłychanie ambitny. Jestem pewien, że gryzłby trawę, dwoił się i troił w bramce, żeby tylko zatrzeć niekorzystne wrażenie tej jednej nieudanej interwencji. Paradoksalnie, może się okazać, że błąd, który w szerszym kontekście niewiele znaczył, przekuje się w sukces Tomka i reprezentacji.


            Ten błąd tak naprawdę niewiele oznaczał, bo pamiętajmy o ciężarze gatunkowym spotkania. To tylko mecz towarzyski, punktów się nie traci i nie zyskuje. Dużo lepszym, bardziej doświadczonym bramkarzom trafiały się równie głupie wpadki i to w o wiele ważniejszych (ligowych, bądź pucharowych) bojach. Krytykom Kuszczaka i zwolennikom Dudka przypominam interwencję tego ostatniego z meczu z Manchesterem United …


            Dajmy reprezentacji czas i spokój, tak potrzebny w tej chwili. Wyciszenie. Najważniejsze mecze dopiero przed nami i na dobrą sprawę dopiero ten z Ekwadorem da nam odpowiedź, czy Janas popełnił błędy w przygotowaniach, czy dokonał odpowiedniej selekcji. Do tego spotkania jeszcze dziewięć dni. I mało to, i dużo, ale w sam raz, żeby wiele rzeczy poprawić, wiele skorygować. Może lepiej, żeby kadra zaszyła się w Barsinghausen i spokojnie szlifowała formę, zamiast udzielać dziesiątków wywiadów i reklamować zupki. A wszystkim „kibicom” wygwizdującym i wyzywającym  reprezentantów we wtorek na Stadionie Śląskim życzę, aby po ostatnim meczu grupowym z Kostaryką wylegli na ulice opatuleni biało-czerwonymi flagami, z głośnymi okrzykami na ustach Polska, Biało-czerwoni. O ile, oczywiście, wcześniej publicznie przyznają się do błędów!


 


Autor: Jacek Żytnicki






Forum piłkarskie
Copyright (c) 2005-2012 Pilkanozna.org