Dzisiaj jest: 26.05.2018 Osób on-line: 1   Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt
menu


Reklama

Felietony
Wielcy gracze – wielcy obrońcy

Cechy jakich potrzeba świetnemu obrońcy? Numer jeden odwaga,numer dwa dyscyplina, dopiero dzięki nim można pokazać swój talent. Teoretycznie rola obrońcy jest oczywista, ale liczne nieporozumienia w tej kwestii przypisać można jednemu człowiekowi : Carlosowi Alberto. Pamiętacie go? Był kapitanem drużyny Brazylii, obrońcą, który, wierzcie lub nie, przechadzał się wzdłuż prawego skrzydła w techniko lorze i był autorem jednych z najbardziej magicznych momentów Mistrzostw Świata. Nie zapominajcie, że były to czasy, kiedy cofniętych obrońców należało słyszeć, nie widzieć. Brazylijczycy widzieli jedynie drogę przed sobą. Dla nich dosłownie nie było odwrotu.

Kluczem do nowoczesnej obrony jest oczywiście zdolność atakowania i obrony. Dlatego właśnie stworzono Boby’ego Moora. Moor grał w znacznej mierze defensywnie, prowadząc Anglię do zdobycia Pucharu Świata w 1966 roku. Blokował, był skoncentrowany na piłce i potrafił inicjować ataki. To on przygotował 2 z 4 goli, które Anglia zdobyła w finale. Jeśli dorzucić do tego jego zdolności przywódcze, to mamy obraz idealnego gracza. 4 lata później Moor znów grał pierwsze skrzypce, sposób w jaki pozbawił piłki wielkiego Garrincha, był wspaniałą lekcją sztuki obronnej. Nic dziwnego, że Pele chciał uścisnąć mu dłoń. Jeśli mowa o wszechstronności, Rud Krol był w stanie stawić niezrównany opór i inspirować do ataku. Był jednym z fundamentów holenderskiego zespołu.

Jednak w latach 70. zaczęli pojawiać się bardziej bezwzględni gracze, zwłaszcza we Włoszech, gdzie styl catenachio polegał na stabilnej defensywie. Mistrzem tego stylu był Claudio Gentile. Wprowadzał go w życie z bezlitosną skutecznością. W Mundialu 1982 roku, który wygrały Włochy, Gentile trzymał się tak blisko Maradony, że Argentyńczyk do dziś ma wrażenie, że gdziekolwiek się nie obróci, tam na pewno go spotka. Styl ten był na granicy działań dozwolonych i nie nadawał się dla tchórzy. Oto Gentile: twardy, bezkompromisowy, bystry, budzący lęk. Włosi nadal zdejmują przed nim czapki z głów. Gentile był natchnieniem dla wielu słynnych włoskich obrońców. Między innymi dla wiecznie młodego Baresi’ego. Bergomi, kapitan drużyny Włoch z roku 1990, grał w obronie, która przepuściła tylko 2 bramki. A oto Maldini, w drużynie zawsze musi być ktoś taki jak Paolo. I Ferri – twardy i nieustraszony.

Kiedy w 1998 roku Puchar Świata trafił do rąk Francuzów mistrzowska drużyna opierała się na twardej jak skała obronie. Zidane zrobił, co do niego należało, a w całym turnieju Francja pozwoliła sobie strzelić tylko dwie bramki. Środkowi Lizarazu, Desailly i Blanc byli fantastyczni, ale prawdziwą gwiazdą był Thuram. Uznany w ostatnich czasach za najlepszego obrońcę na świecie, prawdziwą chwalą okrył się w półfinałowym meczu z Chorwacją. Przy stanie 1:0 dla przeciwnika strzelił dwie bramki niemal znikąd, sprowadzając tym samym Francję do finału.

O ile Thuram przecierał szlaki w pólfinale, Andreas Brehme przejął pałeczkę w finale. Strzelanie bramek było jedną z jego mocnych stron. Brehme to ktoś więcej niż obrońca, jeden z wielu jakich Niemcy wychowały w minionych latach. To nie ma nic wspólnego z mentalnością, chodzi o to, by umieć zlikwidować zagrożenie ze strony przeciwnika. W Niemczech ta umiejętność jest promowana i zajmuje znaczące miejsce podczas treningów i podczas meczu. Kiedy wygrywasz w osobistych pojedynkach wygrywasz też cały mecz.

Mózgiem stojącym za każdym planem rozbicia obrony Holendrów był Franz Beckenbauer. Był on człowiekiem, który przywrócił do życia rolę obrońcy, zdecydowanego grać zarówno z tyłu, jak i w środku pola. Robił to doskonale. Tak doskonale, że na jego koncie odnotowano pięć bramek zdobytych podczas Mundiali. Wczesne lata 70-te niemieckiej piłki należały do niego, nic więc dziwnego, że to on uniósł zdobyty w Mistrzostwach puchar. Największy obrońca jakiego widział świat...

Autor: Jola Pilawa










Forum piłkarskie
Copyright (c) 2005-2012 Pilkanozna.org