Dzisiaj jest: 15.08.2018 Osób on-line: 1   Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt
menu


Reklama

Felietony
Wywiad z Sebastianem Deislerem

Sebastian, ile procent Twoich możliwości mieliśmy okazję oglądać w rundzie jesiennej?

Trudno jest oszacować, ile procent. Nie mam także na to ochoty. Jednak jestem zadowolony ze swojej postawy w ostatnich dwóch, trzech miesiącach. Zrobiłem olbrzymi postęp, jednak to jeszcze nie jest wszystko, czego od siebie wymagam. Myślę, że mogę grać jeszcze lepiej i strzelać więcej goli. Dobrze już radzę sobie jako ten, który stwarza sytuacje. Ich wykańczanie musi być jeszcze lepsze.

Wydaje się, że w ostatnim czasie odzyskałeś pewność w grze...

To prawda. Pewność wróciła, bo rozegrałem sporo meczów z rzędu. Czuję się teraz całkiem inaczej, kiedy gram. Pewność siebie wróciła i dlatego rozegrałem kilka dobrych spotkań. Ostatnie trzy miesiące pokazały, że mogę jeszcze grać na wysokim poziomie.

Jesteś w Bayernie od 3,5 roku. Jednak z powodu kontuzji i depresji, można powiedzieć, że w Bayernie jesteś dopiero od 12, 13 miesięcy...

Racja, długo byłem poza piłką. Także w moim ostatnim sezonie w Herthcie Berlin byłem kontuzjowany przez pięć miesięcy, a potem tuż przed Mistrzostwami Świata doznałem kolejnej kontuzji. Dlatego jestem zadowolony z tego jak mi teraz idzie.

Kiedy nie szło Ci tak dobrze to stawiałeś sam siebie pod presją, a na dodatek konkurencja w Bayernie uniemożliwiała Ci pokazanie swoich umiejętności...

Dokładnie tak. Robi się wszystko, żeby przekonać trenera, że zasługuje się na grę od pierwszych minut. Kiedy dostaje się szansę, chce się pokazać w świetnych akcjach i w końcu to się nie udaje. Potrzeba wtedy także troszkę szczęścia.

Tak jak w meczu z Juventusem, kiedy bramkarz Abbiati nie zdołał zatrzymać Twojego strzału?

To był chyba punkt kulminacyjny. Potrzebowałem takiego pozytywnego przeżycia, takiego jak ten gol na 1:0 w meczu z Juve. Od tego momentu wiodło mi się bardzo dobrze.


Jaki udział ma w tym całym procesie trener Felix Magath?

Właściwie trener zrobił wszystko właściwie. Po tej długiej przerwie zauważył, że jeszcze nie jest ze mną dobrze. Dał mi dużo czasu, nawet jeśli byłem mocno zniecierpliwiony. Byłem niezadowolony z faktu, że nie gram, to całkiem jasne.

Kiedy Magath rozmawiał z selekcjonerem Juergenem Klinsmannem, żeby jeszcze Ciebie nie powoływał, to czy było to z Tobą ustalane?

Tak, oczywiście. To było w porządku. Akurat rezygnacja z tournee po Azji zeszłej zimy była dla mnie dobra.

Wydaje się, że teraz czujesz się bardzo dobrze w Bayernie, skoro przedłużyłeś swój kontrakt do 2009 roku?

Nie miałem podstaw do zmiany klubu. Czuję się bardzo dobrze w Monachium. Bayern jest najlepszym klubem w Niemczech. Klub jest bardzo mocny także na arenie międzynarodowej. Jestem wdzięczny Uliemu Hoenessowi, że mogę tu grać. W Bayernie po raz pierwszy otrzymałem czas, mogłem znowu kompletnie wyzdrowieć.

Czy pół roku temu przedłużyłbyś swoją umowę z Bayernem?

Nie, przyznam to uczciwie. Pod koniec września moja sytuacja była całkiem inna, nie grałem tak często. Najgorzej zagrałem w Lidze Mistrzów przeciwko Brugge, kiedy zostałem zdjęty z boiska już po 45 minutach. Zacząłem wtedy myśleć nad sobą. Wprawdzie czułem się wtedy bardzo dobrze w klubie, jednak byłem niezadowolony ze względów sportowych. I nic nie mogło mi tego zrekompensować.

Możliwe, że zastąpisz Michaela Ballacka, jeśli on zdecyduje się odejść za granicę...

Pozycja ofensywnego środkowego pomocnika była zawsze moją pozycją, już w juniorach w Gladbach. Także w Herthcie byłem reżyserem gry. Jednak ta pozycja nie jest dla mnie konieczna. Z drugiej strony chętnie brałbym czynniejszy udział w grze, czułbym się wtedy jeszcze lepiej.

Czy prościej jest wywalczyć sobie miejsce w składzie reprezentacji Niemiec czy w Bayernie?

Jeśli gram w Bayernie, mam wtedy większe szanse na grę w reprezentacji. Dlatego staram się na każdym treningu i próbuję zawsze dać z siebie wszystko. Konkurencja jednak nie śpi. Dziesięciu zawodników walczy o trzy miejsce w pomocy obok Michaela Ballacka, którego pozycja jest pewna. W reprezentacji ta konkurencja, nie jest tak wielka.

Mimo dużej konkurencji radzisz Lukasowi Podolskiemu przejść do Bayernu. Dlaczego?

Ponieważ tak będzie dla niego najlepiej. Z własnego doświadczenia wiem, że jest dobrze, kiedy odpowiedzialność przechodzi z jednego piłkarza na drugiego. W Kolonii Lukas nie może polegać na swoich kolegach z drużyny. A przecież 20-latek potrzebuje takiego wsparcia. Jego rola tutaj na pewno nie byłaby drugoplanowa. Odpowiedzialność spoczywałaby także na jego barkach.

Narodzenie dziecka to duża odpowiedzialność dla rodziców. Czy narodzenie Twojego syna dwa lata temu zmieniło coś w Twoim życiu?

Urodziny Raphaela dały mi bardzo dużo siły. To było wówczas olbrzymie światełko w tunelu.

Możesz dziś powiedzieć: jestem szczęśliwy?

TAK! Cieszę się z życia, z gry w piłkę. Cieszy mnie to jak mój syn dorasta. Wszystko jest cudowne, w tej chwili nie mam żadnych zmartwień.

Życzymy Ci, żeby wiodło Ci się tak dalej. Dzięki za rozmowę!


 


źródło: bayern.munchen.pl/fcbayern.de


dodał: benek






Forum piłkarskie
Copyright (c) 2005-2012 Pilkanozna.org