| Dzisiaj jest: 24.10.2026 Osób on-line: 7 | Strona główna | Forum | Reklama | Kontakt |
Od zrozumienia po oburzenie - taka jest reakcja polskich szkoleniowcĂłw na wieĹÄ o przygodzie Leo Beenhakkera z Feyenoordem. – To moĹźe odbiÄ siÄ czkawkÄ , jeĹli Polacy nie wygrajÄ później z AzerbejdĹźanem i ArmeniÄ – ostrzegajÄ . – Merytorycznie nie ma Ĺźadnej kolizji – zapewnia BogusĹaw Kaczmarek, asystent selekcjonera. – PodstawÄ pracy z Beenhakkerem jest zaufanie i odpowiedzialnoĹÄ, a wiÄc jeĹli Leo zgodziĹ siÄ przyjÄ Ä ofertÄ z Holandii, to znaczy, Ĺźe jest przekonany, Ĺźe nie ucierpi na tym reprezentacja Polski. Kaczmarek przekonuje, Ĺźe sprawy przygotowaĹ do meczĂłw z AzerbejdĹźanem i ArmeniÄ juĹź sÄ dopiÄte na ostatni guzik. – Z bossem mamy staĹy kontakt. Obserwacje zawodnikĂłw mamy podzielone aĹź do 26 maja – opowiada. Trudno jednak spodziewaÄ siÄ, aby jeden z najbardziej zaufanych ludzi naszego selekcjonera, krytykowaĹ decyzjÄ przeĹoĹźonego. DuĹźo bardziej scpetyczni sÄ inni trenerzy. – Z jednej strony Beenhakker wyjeĹźdĹźa na bardzo krĂłtko, ale z drugiej nie moĹźna ciÄ gnÄ Ä dwĂłch srok za ogon – mĂłwi Henryk Kasperczak. – UwaĹźam, Ĺźe nie powinien siÄ rozdrabniaÄ. Taka jednoczesna praca w klubie i reprezentacji moĹźe byÄ moĹźliwa z prawnego punktu widzenia, jednak sportowo – wÄ tpliwa. Autor: Ĺysy Źródło: PrzeglÄ d sportowy Dodawanie komentarzy dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować (rejestracja jest darmowa). Jeżeli już posiadasz konto proszę się zalogować. |